Trzy dni to dla Gór Świętokrzyskich liczba magiczna. Jeden dzień to za mało, żeby nawet zacząć. Dwa dni wystarczą na dwie najbardziej znane atrakcje, ale wyjeżdżasz z poczuciem, że region pokazał Ci tylko pocztówkę. Pięć dni dla większości osób jest za długo, jeśli to nie są regularne wakacje. Trzy dni trafiają w sam środek: starczą na klasyki, na jedno miejsce z górnej półki poza utartą trasą i jeszcze na popołudnie, w którym można po prostu posiedzieć na tarasie i nic nie robić.
Ten plan jest napisany dla pary albo rodziny, która przyjeżdża w piątek wieczorem i wyjeżdża w niedzielę po obiedzie. Bazą jest Orzechówka, czyli wieś, w której prowadzimy Domki Mocy. Trzymanie się jednego noclegu przez całe trzy dni jest dla Gór Świętokrzyskich rozsądne, bo region jest zwarty, a wszystkie atrakcje mieszczą się w promieniu 50 kilometrów. Nie ma sensu przenosić bagaży.
Dzień 1 (piątek wieczór + sobota) – serce regionu
Piątek wieczór
Najlepiej przyjechać do godziny 19:00. Po drodze nie warto się spieszyć, bo Góry Świętokrzyskie nie są regionem, który zaskakuje natychmiast. Zaskakują dopiero, kiedy zwolnisz. Wieczorem dobrze jest po prostu rozpakować się, zrobić herbatę i posiedzieć na tarasie. Pierwsza noc w lesie zwykle jest najgłębsza w całym pobycie i warto sobie na nią pozwolić, zamiast od razu ruszać zwiedzać.
Sobota rano – Łysica
Łysica to najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich, 614 metrów. Z Orzechówki podjazd zajmuje około 30-40 minut, więc spokojnie można wyjść z domku o ósmej i być na szlaku o dziewiątej. Najpopularniejsze podejście prowadzi z Świętej Katarzyny niebieskim szlakiem. Tempem rodzinnym wejście zajmuje godzinę i kwadrans, zejście trochę krócej.
Co robi z Łysicy doświadczenie wyjątkowe to nie wysokość. To wiek. Idziesz po jednym z najstarszych pasm górskich w Europie, formacja powstała w paleozoiku, czyli ponad 300 milionów lat temu. Tatry przy tym to dzieciaki. Po drodze mija się gołoborza, czyli rumowiska kambryjskich piaskowców, które wyglądają jak rozsypane szare bloki i które są geologicznym znakiem rozpoznawczym całego pasma.
Sobota w południe – Święty Krzyż
Z Łysicy do Świętego Krzyża to około 25 minut autem. Na sam szczyt Łysej Góry (595 m) prowadzą dwa warianty: pieszo szlakiem od Nowej Słupi (godzina) albo pod sam klasztor autem i krótki spacer.
Klasztor benedyktyński na Świętym Krzyżu należy do najstarszych w Polsce. Tradycja sięga jeszcze przed chrzest, choć udokumentowane początki to XII wiek. W kościele znajdują się relikwie Drzewa Krzyża Świętego, od których wzięła nazwę cała góra, region i województwo. Bilet do klasztoru i muzeum jest symboliczny, a sama atmosfera miejsca, otoczonego przez rezerwat z gołoborzem i bukowym lasem, robi większe wrażenie niż większość turystycznych klasyków.
Sobota obiad
Na obiad polecam zatrzymać się w Nowej Słupi, u podnóża Świętego Krzyża. Kilka rodzinnych restauracji z lokalną kuchnią, najczęściej pierogi, kapuśniak, świętokrzyskie schaboszczaki, do tego nalewki z aronii i czarnego bzu. Konkretne adresy zmieniają się z roku na rok, więc lepiej zapytać u nas przed wyjazdem, niż polegać na rankingach z Google.
Sobota popołudnie i wieczór
Po Łysicy i Świętym Krzyżu większość osób wraca do domku zmęczona w dobry sposób. To dobry moment na ognisko, butelkę wina na tarasie i wczesne położenie się spać. Nie warto wciskać trzeciej atrakcji w pierwszy dzień, bo trzeci dzień będzie wtedy spalony zmęczeniem.
Dzień 2 (niedziela) – Chęciny i Jaskinia Raj
Niedziela rano – Jaskinia Raj
Jaskinia Raj leży około 50 minut autem od Orzechówki, niedaleko Chęcin, kierunek na Kielce. Warto być przy kasie o godzinie otwarcia, czyli 9:00 (sezon zimowy 10:00), bo liczba zwiedzających dziennie jest limitowana, a wejście odbywa się w zorganizowanych grupach co 15 minut. W weekendy sezonowe grupy potrafią się zapełnić do południa.
Sama jaskinia jest jedną z najpiękniej szatowanych krasowych jaskiń w Polsce. Stalaktyty, stalagmity, stalagnaty, formy nazywane „pole ryżowe” czy „palma”. Trasa turystyczna ma około 180 metrów, zwiedzanie z przewodnikiem zajmuje pół godziny. Wewnątrz jest 9 stopni Celsjusza przez cały rok, więc nawet w upalny sierpień warto wziąć bluzę.
Niedziela w południe – ruiny zamku w Chęcinach
Z Jaskini Raj do Chęcin jedzie się 15 minut. Zamek w Chęcinach to jedna z najbardziej fotogenicznych ruin w Polsce. Stoi na wysokim grzbiecie i widać go z drogi z dużej odległości. Wejście na wieżę daje widok, który spokojnie konkuruje z czeskimi i niemieckimi zamkami za znacznie wyższe bilety.
W samym miasteczku Chęciny warto przejść się rynkiem (15 minut), zajrzeć do synagogi i zjeść coś w jednej z dwóch lub trzech lokalnych knajp. To miejsce, w którym wciąż czuć przedwojenne miasteczko, a nie miasto przerobione pod turystę.
Niedziela popołudnie – Kielce, jeśli starczy energii
Z Chęcin do Kielc jedzie się kwadrans. Kielce nie są miastem, do którego się przyjeżdża dla samego miasta, ale są dobrym dopełnieniem dnia. Rynek z Pałacem Biskupów Krakowskich, Wzgórze Zamkowe z muzeum, deptak przy ulicy Sienkiewicza, kawa albo lody. Dwie, trzy godziny w sam raz, żeby zmienić tempo z górskiego na miejskie.
Niedziela wieczór
Powrót do Orzechówki to znowu około 40 minut. Drugi wieczór w domku, jeśli pierwszy poszedł na rozkręcanie, jest zwykle najlepszy z całego pobytu. Układ nerwowy zdążył już zwolnić, masz za sobą dwa dni konkretów i zaczynasz mieć poczucie, że jesteś naprawdę na urlopie.
Dzień 3 (poniedziałek) – miejsca poza pocztówką
Trzeci dzień jest po to, żeby zrobić coś, czego większość turystów nie robi. Mam trzy propozycje, w zależności od tego, co Was bardziej rusza. Każda zajmuje pół dnia, więc wybierz jedną i wracaj na obiad do domku.
Wariant A – Sandomierz
Z Orzechówki godzina i kwadrans autem. Jedno z najpiękniejszych miast Polski, niesłusznie omijane na rzecz Krakowa i Wrocławia. Średniowieczny rynek, podziemna trasa turystyczna pod miastem, gotycka katedra, Brama Opatowska, lessowe wąwozy. Sandomierz robi wrażenie na każdym, kto trafia tam po raz pierwszy, niezależnie od wieku.
Wariant B – Krzemionki Opatowskie
Z Orzechówki około godziny. Neolityczne kopalnie krzemienia z UNESCO World Heritage Site od 2019 roku. Schodzi się 11 metrów pod ziemię i ogląda pradawne sztolnie, w których 5000 lat temu wydobywano krzemień pasiasty. Frekwencja jest tu znacznie mniejsza niż w Jaskini Raj, więc atmosfera bardziej kontemplacyjna. Świetne dla osób ciekawych historii i prahistorii.
Wariant C – Park Etnograficzny w Tokarni
Z Orzechówki około 50 minut. Skansen z około 80 zabytkowymi obiektami: chaty, kościół, kuźnia, wiatraki. Najbardziej atrakcyjny dla rodzin z dziećmi i dla osób, które lubią architekturę drewnianą. Można spokojnie spędzić tam dwie do trzech godzin, a w sezonie odbywają się tu też pokazy rzemiosła i jarmarki.
Poniedziałek popołudnie
Powrót do domku, obiad, kawa na tarasie. Wymeldowanie standardowo do godziny 12:00, ale jeśli chcecie zostać dłużej, daj nam znać dzień wcześniej, postaramy się to ułożyć.
Gdzie spać podczas pobytu
Pisałam wyżej, że dla trzydniowego pobytu w Górach Świętokrzyskich nie ma sensu zmieniać noclegu. Region jest na to za mały i za zwarty. Domki Mocy w Orzechówce są dobrą bazą wypadową z trzech powodów: leżą na granicy Świętokrzyskiego Parku Narodowego, więc do Łysicy i Świętego Krzyża jedzie się 20-30 minut, do Chęcin i Jaskini Raj około godziny, a do Sandomierza godzinę i kwadrans. Po drugie, sama Orzechówka jest na tyle cicha, że wieczorami faktycznie odpoczywasz, a nie tylko zmieniasz pokój hotelowy na inny. Po trzecie, każdy z domków ma własną kuchnię, więc po dniu pełnym wrażeń nie musisz szukać knajpy o 21:00, możesz zrobić makaron i otworzyć butelkę wina u siebie.
Więcej o samych domkach napisaliśmy w osobnym wpisie dlaczego warto wybrać Domki Mocy i na podstronie domków całorocznych.
Praktyczna logistyka
Najlepsza pora roku to maj, czerwiec, wrzesień i październik. Lipiec i sierpień są przyjemne, ale w popularnych miejscach (Łysica, Jaskinia Raj) trzeba liczyć się z większym tłokiem. Listopad i marzec są niedoceniane: mniej osób, niższe ceny, a las jest piękny w każdym z tych miesięcy.
Samochód jest tu praktycznie konieczny. Komunikacja publiczna w regionie jest ograniczona, a wszystkie kluczowe miejsca leżą poza Kielcami. Jeśli przyjeżdżasz pociągiem do Kielc, w mieście można wynająć auto, ale komfortowo jest mieć własne.
Co warto spakować: wygodne buty trekkingowe (Łysica i okolice mają kamieniste szlaki), kurtkę przeciwdeszczową niezależnie od pory roku, ciepłą bluzę do jaskini, ładowarkę powerbank do telefonu (na szlakach zasięg bywa wybiórczy). Resztę da się kupić w Kielcach, jeśli czegoś zabraknie.
FAQ
Czy 3 dni to wystarczająco, żeby zobaczyć Góry Świętokrzyskie? Wystarczająco, żeby zobaczyć absolutną klasykę i jedno miejsce poza nią. Na pełen region potrzeba bliżej tygodnia, ale 3 dni to dobry pierwszy kontakt, po którym wielu gości wraca.
Jakie miejsce zostawić na drugi pobyt? Najczęściej zostawiamy gościom „pierwszego pobytu” Bałtów (JuraPark, świetny pod dzieci) i Park Krajobrazowy Wzgórz Opoczyńskich. Oba to materiał na osobne dwa dni.
Czy ten plan da się zrobić z małym dzieckiem? Tak, z drobnymi modyfikacjami. Wejście na Łysicę dla dziecka poniżej 5 roku życia jest trudne, ale Święty Krzyż w wariancie samochodowym, Jaskinia Raj i Park Etnograficzny w Tokarni są w pełni dziecięcofriendly.
Czy mogę zrobić ten plan zimą? Większość tak, ale Łysica i gołoborza wymagają zimowych butów i ostrożności. Jaskinia Raj jest otwarta cały rok. Sandomierz, Kielce, Tokarnia, Chęciny zimą działają normalnie.
Czy któraś z atrakcji wymaga wcześniejszej rezerwacji? Jaskinia Raj w weekendy sezonowe, szczególnie w lipcu i sierpniu. Sprawdź dostępność wejść na ich stronie dzień wcześniej.
Trzydniowy weekend w Górach Świętokrzyskich może być doskonałym wstępem do regionu albo pełną wycieczką samą w sobie. Jeśli plan Cię przekonuje i szukasz miejsca, w którym będziesz spać po każdym z tych dni, sprawdź wolne terminy i zarezerwuj pobyt w Domkach Mocy. Reszta to już tylko spakowanie butów trekkingowych.