Łysą Górę widać z naszej łąki. W pogodne poranki, kiedy mgła schodzi z Łysogór, jej sylwetka z charakterystycznym masztem nadajnika rysuje się na horyzoncie – i to zwykle pierwsze miejsce, o które pytają goście: „a co to za góra tam z tą wieżą?”. To Święty Krzyż, czyli Łysa Góra. Jedno z tych miejsc, które ma kilka twarzy naraz.
Bo Święty Krzyż to jednocześnie najstarsze polskie sanktuarium z relikwiami Drzewa Krzyża Świętego, kamienne morze gołoborza, po którym chodzi się jak nad przepaścią, i góra, wokół której od wieków krąży legenda o sabacie czarownic. Można tu wpaść na dwie godziny albo spędzić pół dnia i wciąż mieć wrażenie, że coś się pominęło. Poniżej opowiadam, co realnie zobaczysz na szczycie, jak tam wejść i o czym warto wiedzieć, zanim ruszysz.
Łysa Góra czy Święty Krzyż – skąd dwie nazwy
Ta sama góra, dwie nazwy, i obie są w użyciu do dziś. Łysa Góra to nazwa starsza, geograficzna – drugi najwyższy szczyt Gór Świętokrzyskich, 595 metrów nad poziomem morza. Wyższa jest tylko Łysica. „Łysa”, bo szczyt od wieków porastały gołoborza zamiast lasu, czyli był „goły od boru”.
Nazwa Święty Krzyż przyjęła się później, w XIV wieku, kiedy na szczyt trafiły relikwie Drzewa Krzyża Świętego. Z czasem to właśnie ona przylgnęła do całego miejsca – i dziś, kiedy ktoś mówi „jedziemy na Święty Krzyż”, wszyscy wiedzą, o którą górę chodzi. Ja w rozmowach z gośćmi używam obu zamiennie, tak jak większość mieszkańców tych okolic.
Legenda o sabacie czarownic – i co naprawdę działo się na szczycie
Zacznę od tego, co dzieci lubią najbardziej. Łysa Góra to w polskim folklorze klasyczne miejsce zlotów czarownic – to tu miały zlatywać się na miotłach na sabat, tańczyć wokół ognia i knuć swoje ciemne sprawy. Ta legenda jest tak mocno zakorzeniona, że „łysa góra” w ogóle stała się w języku synonimem miejsca czarów.
A teraz część, która robi z tej opowieści coś więcej niż bajkę. Legenda nie wzięła się znikąd – szczyt Łysej Góry był realnym miejscem kultu na długo przed chrześcijaństwem. Zachowały się tu pozostałości pogańskiego wału kultowego, wzniesionego mniej więcej między VII a IX wiekiem przez dawnych Słowian. Ten kamienny wał widać do dziś, tuż obok platformy widokowej. Kiedy więc ktoś mówi, że „na Łysej Górze odprawiano dawne obrzędy”, to akurat nie jest fantazja – archeologia to potwierdza. Sabat czarownic dołożyła już później ludowa wyobraźnia, karmiona pamięcią o pogańskiej przeszłości tego miejsca.
Klasztor i relikwie Drzewa Krzyża Świętego
Na szczycie stoi opactwo, które uchodzi za najstarsze sanktuarium w Polsce. Tradycja wiąże jego założenie z Bolesławem Chrobrym i rokiem 1006, choć historycy skłaniają się dziś ku początkowi XII wieku i fundacji benedyktynów. Przez stulecia było to jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w kraju, odwiedzane przez polskich królów – w czasach Jagiellonów to właśnie Święty Krzyż uchodził za najważniejsze sanktuarium Rzeczypospolitej.
Sercem całego miejsca jest Kaplica Oleśnickich, gdzie na marmurowym ołtarzu przechowywane są relikwie Drzewa Krzyża Świętego – fragmenty krzyża, na którym według wiary umarł Chrystus. Trafiły tu na początku XIV wieku z rąk Władysława Łokietka. Jest w tym pewna cicha wyjątkowość: największa polska cząstka Krzyża przez lata znajdowała się w Lublinie, ale kilka lat temu została stamtąd skradziona i nigdy jej nie odzyskano. Święty Krzyż jest więc dziś jednym z niewielu miejsc w Polsce, gdzie można stanąć przed tą relikwią. Detal, który zawsze mnie ujmuje: pancerne tabernakulum zdobi między innymi kamień z tutejszego gołoborza. Trzy twarze tej góry spotykają się w jednym punkcie.
Poza kaplicą i barokowo-klasycystyczną bazyliką warto wejść do Muzeum Misyjnego prowadzonego przez zakonników oraz zajrzeć do krypty, w której spoczywa zmumifikowane ciało księcia Jeremiego Wiśniowieckiego – to akurat punkt, przy którym starsze dzieci robią wielkie oczy. Dodam uczciwie, że historia tego miejsca ma też trudne karty: po kasacie klasztoru w 1819 roku mury pełniły z czasem funkcję ciężkiego więzienia, a w czasie wojny rozegrały się tu dramatyczne wydarzenia. Życie zakonne wrócił na szczyt dopiero w XX wieku – dziś sanktuarium prowadzą Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej.
Gołoborze – kamienne morze pod stopami
Jeśli miałabym wybrać jeden widok, po który warto tu przyjść nawet bez zainteresowania historią, byłoby to gołoborze. To rozległe rumowisko wielkich, ostrych głazów pokrywających stok – bez ziemi, bez trawy, samý kamień. Powstało tysiące lat temu, kiedy skały pękały pod wpływem naprzemiennego zamarzania i rozmarzania wody. Efekt wygląda jak zastygłe kamienne morze, które spływa w dół zbocza.
Nad gołoborzem poprowadzono platformę widokową – metalową konstrukcję z 2005 roku, po której chodzi się dosłownie ponad głazami, nie niszcząc ich. Ruch jest jednokierunkowy, schodzi się po ażurowych schodach, a spod stóp odsłania się kamienne pole i panorama na północną stronę Łysogór, z Górą Chełmową i Starachowicami w oddali. To właśnie obok platformy zobaczysz wspomniany pogański wał kultowy.
Na szczycie jest jeszcze kilka rzeczy, dla których warto zostać dłużej: Muzeum Przyrodnicze Świętokrzyskiego Parku Narodowego z jodłową puszczą i jej mieszkańcami w tle, wieża widokowa z chyba najładniejszą panoramą całych gór, oraz miejsce na piknik pod klasztornymi murami. No i sam maszt nadajnika – ten sam, który widać z naszej łąki, tylko teraz stoisz tuż pod nim.
Jak wejść na Święty Krzyż – dwie trasy
Na szczyt prowadzi kilka szlaków, ale w praktyce goście wybierają jedną z dwóch tras. Ważne: droga asfaltowa na sam szczyt jest zamknięta dla prywatnych aut, więc pod klasztor podejdziesz na piechotę albo podjedziesz busikiem.
| Trasa | Dla kogo | Dobrze wiedzieć |
|---|---|---|
| Z Nowej Słupi (Droga Królewska, szlak niebieski, ok. 2 km w górę) | Dla tych, którzy chcą klasycznego, leśnego podejścia z historią w tle | Po drodze stacje drogi krzyżowej i kamienny pomnik pielgrzyma Emeryka. W Nowej Słupi warto zajrzeć do Muzeum Starożytnego Hutnictwa. Trasa biegnie przez park, więc obowiązuje bilet ŚPN. |
| Z Huty Szklanej (najłatwiejszy wariant) | Dla rodzin z małymi dziećmi, z wózkiem albo na spokojny spacer | Najkrótsze i najłagodniejsze podejście. Z parkingu można podjechać na szczyt odpłatnym busikiem, bo droga asfaltowa jest zamknięta dla aut. |
Jeśli masz na to ochotę i siły, ładnie wychodzi pętla: podejście jedną trasą, zejście drugą lub ścieżką przyrodniczą (szlak czerwony) – jest węższa, kameralna i idzie nią dużo mniej osób.
Bilety i dobre rady na 2026
Szczyt leży na terenie Świętokrzyskiego Parku Narodowego, więc za wejście na jego teren obowiązuje bilet – w sezonie 2026 to 11 zł normalny i 5,50 zł ulgowy. Wejście na platformę widokową nad gołoborzem jest biletowane osobno, a zachowany bilet ŚPN uprawnia do zniżki na platformę. Ceny i godziny potrafią się zmieniać w zależności od pory roku, więc przed wyjazdem sprawdź aktualne informacje na swpn.gov.pl.
Kilka rad z doświadczenia gości:
- Zwiedzanie klasztoru i platformy zajmuje spokojnie 2-3 godziny, a z podejściem i pętlą zrobi się z tego pół dnia.
- Obuwie na twardą podeszwę to podstawa – kamieniste ścieżki i metalowe schody nie lubią klapek.
- Jeśli planujesz wejść z psem, sprawdź wcześniej zasady parku, bo w ŚPN psy dopuszczone są tylko na wybranych szlakach i wyłącznie na smyczy.
- Na szczycie bywa wietrznie i chłodniej niż w dolinie, nawet latem – cienka kurtka się przyda.
Święty Krzyż na weekend – wróć wieczorem do ciszy
Największy plus Świętego Krzyża, kiedy nocujesz w okolicy, jest taki, że nie musisz go zaliczać w biegu. Możesz wejść rano, kiedy na szczycie jest jeszcze pusto, spokojnie obejść klasztor, postać nad gołoborzem – a potem wrócić do siebie, zamiast pakować się z powrotem w kilkugodzinną drogę do domu.
U nas ten powrót wygląda tak: zdejmujesz buty na tarasie, robisz herbatę i patrzysz na tę samą Łysą Górę, na której byłeś kilka godzin wcześniej, tyle że teraz z dołu, w ciszy i o zachodzie. Święty Krzyż to zwykle jeden z pierwszych punktów, które podpowiadam gościom – a jak rozłożyć wokół niego cały pobyt, opisałam w przewodniku Góry Świętokrzyskie w 3 dni. Jeśli szukasz bazy z widokiem na Łysogóry, zajrzyj do naszych domków.
Najczęstsze pytania
Ile kosztuje wejście na Święty Krzyż w 2026 roku?
Wejście na teren Świętokrzyskiego Parku Narodowego to w 2026 roku 11 zł (bilet normalny) i 5,50 zł (ulgowy). Platforma widokowa nad gołoborzem jest biletowana osobno, a bilet ŚPN uprawnia do zniżki. Sam klasztor można zwiedzać z ofiarą lub zgodnie z cennikiem sanktuarium. Aktualne ceny warto potwierdzić na swpn.gov.pl.
Jak wejść na Święty Krzyż z małym dzieckiem lub wózkiem?
Najłatwiejsza jest trasa z Huty Szklanej – to najkrótsze i najłagodniejsze podejście. Ponieważ droga asfaltowa na szczyt jest zamknięta dla samochodów, z parkingu w Hucie Szklanej można podjechać na górę odpłatnym busikiem, co bardzo ułatwia sprawę z małymi dziećmi.
Czy na Święty Krzyż można wejść z psem?
W Świętokrzyskim Parku Narodowym psy dopuszczone są tylko na wybranych szlakach i wyłącznie na smyczy. Zasady bywają aktualizowane, więc jeśli planujesz wejście z psem, sprawdź obowiązujące przepisy na stronie parku przed wyjazdem.
Ile czasu zajmuje wejście na Święty Krzyż?
Podejście z Nowej Słupi (ok. 2 km w górę) zajmuje zwykle około 45-60 minut spokojnym tempem. Z Huty Szklanej jest krócej, a busikiem dojedziesz niemal pod szczyt. Na samo zwiedzanie klasztoru i platformy zarezerwuj dodatkowo 2-3 godziny.
Co warto zobaczyć na szczycie Świętego Krzyża?
Najważniejsze punkty to klasztor z Kaplicą Oleśnickich i relikwiami Drzewa Krzyża Świętego, Muzeum Misyjne, platforma widokowa nad gołoborzem, Muzeum Przyrodnicze Świętokrzyskiego Parku Narodowego, wieża widokowa oraz pozostałości pogańskiego wału kultowego.
Czym jest gołoborze?
Gołoborze to rozległe rumowisko dużych kamieni i głazów pokrywających stok góry, bez ziemi i roślinności. Powstało w wyniku wielokrotnego zamarzania i rozmarzania wody w szczelinach skalnych, które rozkruszało skały. Na Świętym Krzyżu można je oglądać z metalowej platformy widokowej poprowadzonej ponad głazami.
Skąd wzięła się legenda o czarownicach na Łysej Górze?
Legenda o sabacie czarownic ma korzenie w realnej, pogańskiej przeszłości tego miejsca – szczyt Łysej Góry był przedchrześcijańskim ośrodkiem kultu, po którym zachował się kamienny wał kultowy z VII-IX wieku. Ludowa wyobraźnia z czasem dołożyła do tej pamięci opowieści o czarownicach zlatujących się na miotłach.